fbpx

Co z tą rybą⁉️

Pomnik wędkarza

Wielu wędkarzy zastanawia się – co z tą rybą? Gdzie są ryby? A ryb jest coraz mniej. Powodem takiego stanu rzeczy jest brak kontroli ze strony PZW,  nieprzestrzeganie przepisów przez wędkarzy i zwykła ludzka zachłanność.

Nie chcę w tej wypowiedzi krytykować PZW, gdyż jestem jego czynnym członkiem i krytykowałbym sam siebie, ale po kilku moich ostatnich doświadczeniach, burzy w necie necie i i sytuacjach zaobserwowanych nad woda wiem jedno – nie można dłużej milczeć na temat zachowania niektórych wędkarzy. 

Wrócę tu do sprawy, która kilka tygodni temu rozgrzała środowiska wędkarskie. Chodzi o niechlubny rekord złowionego suma (261 cm), bestialsko zamordowanego i powieszonego na rynnie. Zdjęcia tego okazu przyrody, którymi bez żenady chwalili się pseudowędkarze, obiegły internet. W sieci zawrzało. Wielu pasjonatów wędkarstwa nie mogło zrozumieć tego, ze komuś mógł w ogóle przyjść do głowy taki makabryczny pomysł, a potem, że ktoś miał odwagę i czelność się tym chwalić. W jakim celu? Dla fanu, rozgłosu? Bo szczerze watpię, by mordercy tego suma z przyjemnością zjedli kilkudziesięcioletnie mięso.  W takim razie jaki był cel tak bestialskiego potraktowania rekordowego suma? Moim zdaniem takie postępowanie powinno być karalne z automatu. Skoro znęcanie się nad psem, czy kotem podlega ściganiu, dlaczego nie jest w tym przypadku?

Inna sytuacja. Jezioro Turawskie. Na slipie w Rybaczówce stoi wypasione auto, niezła łódka. I wędkarz pytający przypadkowe osoby, czy nie chcą dużego leszcza. Na moje pytanie, jak złowiona została ta ryba, facet odpowiada, ze zupełnie  przypadkowo  – po prostu się mu podhaczyła. Więc pytam go, po co zabrał tego leszcza, skoro jest mu zbędny? Pomijam, że złowił go nieregulaminowo. Odpowiedzi nie było. Naprawdę nie jestem w stanie pojąć, po co mu była ta ryba. 

Do tej pory nurtuje mnie pytanie – po co zabieramy ryby, których nie zjemy? Przy takim postępowaniu można zarybiać jeziora i rzeki tonami ryb, a i tak nie będzie co łowić. 

Zastanawiam się, czy nasza pasja, to jeszcze wędkarstwo, dające radość z łowienia, czy po prostu już zwykle kłusownictwo. 

Chcę tu wyraźnie podkreślić to, że każdy ma prawo do zabrania złowione przez siebie ryby, ale w rozsądnej ilości, na własny użytek. Zabierajmy ryby złowione regulaminowo, złowione poza okresem ochronnym, takie, które zjemy, a nie zmarnujemy. Bo niemal każdy wędkarz deklaruje, że wypuszcza złowione ryby, ale mam wrażenie, że robi tak tylko wtedy, gdy kolega patrzy. W pozostałych wypadkach nie ma żadnych hamulców.

Zacznijmy więc od siebie, dbajmy o naszą pasję – w przeciwnym razie ją po prostu zabijemy i zjemy.

Co z tą rybą⁉️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń do góry